czwartek, 27 kwietnia 2017


karmisz nas Panie gorzkim chlebem
prawdy


sumienie i chleb idą w ludziach parami,
to stanowi cechę człowieka
i decyduje o jego godności

Stwórca wciąż ma do mnie jakiś interes
nie pozwala spokojnie bujać w fotelu
czy doświadcza po to by sprawdzić czujność
ogołocić ze złudnych podszeptów świata
czy zedrzeć kolejną maskę
za którą łakome dziecko
spogląda bezradnie na opłatek księżyca

coraz bardziej
zapominamy o jednym i drugim
Szukamy Boga nie słysząc Jego głosu

- a On Jest tym który Jest.

środa, 26 kwietnia 2017


Nasyceni fotonami świateł
Które nocą zawsze zwodzą mosty
Dryfujemy z własnym dylematem
Skoro nie ma już rozwiązań prostych

Zadeszczeni piątą stroną świata
W zbroi cięższej niż właściwość mroku
Wciąż pytamy gdzie się podział zapał
Kiedy wiara już nie trzyma kroku

Tylko w oczach jeszcze tamta iskra
Ona nigdy nie zostaje w tyle
Bo pasuje jak do łódki przystań
Zatrzymując najpiękniejsze chwile
(Nn)


gubić problemy

zadryfiona własnym dylematem
uzbrojona w mrok wewnętrzny
popłynęłam w czwarty wymiar
tropić troski zadeszczone
dni czekały słońca

nie pytałam gdzie zapał
gdzie wiara dotrzymująca kroku
bezwiednie z nurtem
czasu nie goniłam - istniał
przy mnie obok i po przekątnej

zaskrzyło powietrze w oczach
słońce suszyło przystań
najpiękniejszych chwil
oczekiwanie




gołębie opuszczają gniazdo

na progu
kot z dwoma pełniami
błyszczy przesadnie
i gołębie szykują się
do opuszczenia gniazda

za progiem
świat otworem
obok - powietrze nie drga
kwitniemy przekwitając
dalecy od siebie
- bliżsi
ziemi rozpędzonej

coraz szybciej biegnie


czasu i gołębi nie przekupimy
starym chlebem
nie potrafimy też zatrzymać
siebie dla siebie





inna aura co godzina
za nos wodzi figle płata
ciepłem ranek rozpoczyna
by w południe dać kopniaka




rozumiem twój wieczny ból głowy
miasto ma to do siebie
nieustanny szept za uszami
jesteś tak jakby cię nie było

Najważniejszym związkiem, w którym kiedykolwiek będziesz, jest Twój związek z samą sobą.
Niezależnie od tego, czy w danej chwili ktoś jeszcze będzie u Twojego boku- właśnie,
tylko ze sobą będziesz przez calutkie życie.
Dlatego pozwól sobie być autentyczną w swoich dziwactwach i niedoskonałościach.
Bądź jedyna w swoim rodzaju- a będziesz absolutnie bezkonkurencyjna.

Dla mnie związek z kubkiem kawy :D
Prawda-li to? Moje panie?




http://zahoryzontemmysli.uchwycone-chwile.pl/…/comment-pa…/…


Beznadzieja – jeśli nie wiesz o co chodzi to wiedz…


serce Eryniom oddałeś
za życie przespane w półprawdzie



przywiodło mnie na te bezdroża
dookoła wody, lasy, pola, kilka domków
jeszcze niewygładzonych cywilizacją
chybotliwe i ciemne wiejskie zapatrywania
przelewają się i łamią falami
czasem okoniem stają rozpaczliwie zasysając
powietrze spierzchniętymi dłońmi
zawężają drogę do nikąd
zatapiają palce głęboko
w horyzont gęsty od piany
tyle z nich do dziś

dźwięk telefonu otwiera mi oczy
- pani koleżanka wykopała panią z pracy

wykrwawiam się jak chusta Weroniki
rozdzierana na strzępy z chciwości
i głupoty

… że chodzi tylko o pieniądze

wartości zmienne nietrwale
na ołtarz wyniosłe pychą
w przyjaźni z oślepłą Temidą
udają przyjaciół

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

tęsknota



Tamtego dnia byłam u kresu.
Usiadłam na wzgórzu w cieniu sędziwej lipy.
Patrzyłam na zachód słońca nad sędziwym dębem,
za kamiennym domem,
myślałam o samotności mieszkających tam ludzi,młodych a jednocześnie
starych, niby razem a osobno.
Chciałam ukryć wilgotność oczu,
jak pustelniczka uciekająca przed sobą.
Włóczęga szukający sensu istnienia.
Spoglądałam na chmury płynące jak życie, co przecieka przez palce.

Pochyliłam się nad fiołkami rozrastającymi się pod starą ławką.
Opanowały kawałek terytorium, poczuły wolność przestrzeni.
Swobodę,której mi brakowało.

Kontemplowałam szum trawy, jej wilgotność, każde źdźbło,
z własnymi liniami papilarnymi.
Chwytałam ostatnie promienie umierającego dnia,
tamtego dnia umierałam z nim,
tęskniąc.





pokaż mi
ogrody marzeń
i nas pośród kwiecia
mów
dłońmi na moich plecach
w południe pokaż mi cienie
jak biegną za nami
zielone przestrzenie
mów
oczy przymykam
tulę policzek do ziemi
słucham
cieni



niedziela, 23 kwietnia 2017

Rozmowa wcale nie liryczna




Widzisz
wróble radośnie piórka pieszczą dzieląc radość stadła
- mówię o wiośnie, maleńka, gdybyś nie odgadła.

Za oknem jaskółki odbudowują związki ze starymi gniazdami .
- To o ptaszku, kochanie, nie o tym co między nami .

Kocim? pazurem rozdarta marynarka przytępia ciszę.
- O czym prawisz kochanie? Wcale cię nie słyszę.

Buty znudzone brakiem ciepła stóp, pokasłują rytmicznie
- Nie ma co się ślimaczyć, odrzekł pan flegmatycznie.

Przyczesał siwą kępę chcąc wyczarować przystojnego szatyna
i pomaszerował pod okno strzelać w nową sąsiadkę
- oczyma

piątek, 21 kwietnia 2017

wygnani z raju


pogubiłam myśli wczorajsze

i cóż strony tłumaczeń
nie mają żadnych znaczeń
kiedy ty na odległym końcu
a ja z pasków nadzieję wiążę
*
kwitnąca weszłam w świat klepsydry
odwrotnie
posypały się ziarnka
w mojej głowie
pustka

powiadasz
wiek ma swoje prawa
prawda

pozwala poczuć
wygnanie z raju