wtorek, 10 stycznia 2017

kiedy dzień budzi oczy wczorajszego snu





nie pytam co mnie czeka
za kolejnymi drzwiami

chwile pachnące lipcowym słońcem
koduję w skorupie orzecha
nie włoski ci on
tylko mój własny trochę nadwyrężony
wapnieniem




nastrajam radość na przekór
pochyłej postaci dzwigającej krzyż
niepowodzeń

nie płaczę za jaskółkami dawno
opuściły gniazdo
zachowam dla siebie pamięć
powrotów

zawsze wracają





''wyszczekana''



Jak dobry pies pilnuje swojego posłania.
Szczekam na wszystko od wieczora do rana.
Szczekam na wnuki,szczekam na dzieci,
unika mnie mucha, co oknem wleci.

Już obszczekałam całe mieszkanie.
Duszę się sama wrednym szczekaniem.
Przestać nie mogę,pomimo chęci.
Nawet sąsiedzi są tym zarżnięci :P

Przepis babuni,nawet z apteki
nie pomagają mi żadne leki.
Kaszlisko męczy i wstrząsa ciałem.
i spać nie mogę przez noce całe.

Może ktoś powie jak mam się pozbyć
tego
szczekania upierdliwego?


wybrałam się na spacer


pomimo niechęci wybrałam się na spacer
w głąb siebie
trudno dotrzeć
poprzez chaos myśli
opuszczających szuflady
w poszukiwaniu ciepła


wystawiam się do słońca
cień zostaje w tyle

w uśmiechu kwitną twarze
spędzają chłód z powiek
dojrzewają imiona i słowa
mogą dotykać
i pieścić

jak winogrona
głodnych myśli
nie pielęgnuję ich w sobie



jak słoneczniki

rozsiani na granicy życia
i śmierci
pod szczodrą misą
nieba

narażeni nałaskę i niełaskę
nosimy w sobie zalążek
dobrego i złego




wbiegam w nowe daty


"Bez wiary potykamy się o źdźbło słomy, z wiarą przenosimy góry." ~ Soren Kierkegaard.

głębokim oddechem w przyszłość
wybiegają daty w kalendarzu
przesuwam przetarte szlaki
drogi powrotnej
nieznane fragmenty stają w kolejce
po nowy rower ?

wiatr zmienił kierunek
będzie dujawica


Wywiad na wyłączność.



Wiem
że powinnam prostować kręgosłup
ćwiczyć
deficyty umysłowe mojej pamięci
nie rozwinę, tym bardziej budżetowe
robią dziurę w mózgu i bigos
przedświąteczny.

Nie lubię takiej sytuacji,tym bardziej pisać
o moim lenistwie do pisania.
Myslę jednak, że myślenie na nic się zda,
trzeba wziąć się w garść
z tego wróbla wycisnąć
głównie bezmyślne narzekania
na sytuację wytworzoną przez ogół
przypadków. pana Doświadczyńskiego
zaczynamy leczyć, lecz błędna diagnoza
wraca jak bumerang i uderza w to samo
miejsce niezrownoważenia zakłóca równowagę yang
wypadło z obiegu niczym złotówka,
krąży bez pokrycia, a wszystko inne ją osacza
i przewyższa, aż staje się maleńka
skurczona staruszka, żebraczka, co to nie dla siebie
a dla wyzyskiwaczy, ja też biorę
się za ćwiczenia.
Albo i nie. Poligonu skończył się czas
pomedytować,poleżeć odłogiem niedługo
święta.
żarełko i takie tam
podżeranie siebie nawzajem.

coś by można zmienić...



Pielęgnuj każdą kropelkę szczęścia,
by móc zbudować z nich...
wodospad najwspanialszych
życiowych wspomnień....



Człowiek nie potrzebuje
lustra,które odzwierciedla
jego przeżycia,lecz przyjaciela,
który pomaga mu
zrozumieć i pokochać
samego siebie.

Najlepiej się zaszyć w starej kieszeni
lub chustę naciągnąć na głowę
udawać, żeśmy głusi i niemi
lub zmienić tę gorszą, na lepszą połowę

przepowiednie





mróz

czai się w zimnym oddechu
krzyk liniami powtórzeń
dotyka skóry
jak nietrwały pocałunek
zabalsamowany w soplach wstrzymuje pęd
jakby chciał opowiedzieć swój ostatni sen

zdarzenia nabierają znaczeń symbolicznych
zmieniające się dekoracje wiodą w nieznane
sceny z życia
mimowolnie stając się przekazem przyszłości

widzę przez szkło rozbitego sopla
wnętrze dłoni
gdzie znika jeden ze srebrników

powodów jest dużo