Mam wiernego przyjaciela
we mnie się codziennie wciela
jak ja kocha bombonierki
tłuste mięsko i serdelki
do spacerów mnie nie zmusza
nie przeraża go moja tusza
budzi się przy moim boku
do lekarza? –tak- z doskoku
śniadanie obiad kolacja
przed zaśnięciem telewizja
słodkie ciastko kubek kawy
łyk wiśniówki dla zabawy
i tak razem w spólnym dziele
dojrzewamy - przyjaciele
wszędzie razem wierzcie mi
nawet sen ten sam się śni
przyjaciel na całe życie
cholesterol- przed nim drżyjcie
jest przyczyną niestrawności
skutek diety i słodkości
wyrzuty sumienia
nocą
cumują statki przeładowane widmami
przybierają znajome kształty
pamięć
dojrzewa w głębinach
nęka
aż do brzasku wśród ryczących fal
niepewności
zostawił cień
wyznania grzesznika
Wyznania grzesznika
Panie
Przyznaję się do notorycznego łamania ciszy
Odbiór zakłócam codziennie gdy żona bardzo zrzędzi
Łapię się również na tym że okupuję kanapę
Od rana do wieczora kusi mnie cholernie zmora
Telewizor z dużym ekranem i gołe baby co na nim
Wiercą się i kręcą mnie starego nęcą
Coś się w kieszeni otwiera i bierze mnie cholera
Gdy żona z znienacka wpada i obiad zapowiada
I jak tu Panie żyć w ciszy gdy człowiek taką słyszy
Przyznaję się bez kantowania do żony złego traktowania
I bez ogródek że skopałem sąsiadowi ogródek
Oczywiście nie cały ale działeczki kawałek
Jego żona samotna była no i mnie skusiła
Wpadłem tylko na chwilkę a ona na mnie wilkiem
A raczej w wilczycę wystawiła dwie donice
To i użyźniłem gruntu kawałek w zamian dostałem spadek
W postaci wilczątka ale to winy tylko początek
Bo z gruntu uczciwy jestem nie konfliktowy biznesmen
Mam na utrzymaniu jego swoja rodzinę i własne ego
Kuli się pod grzechów ciężarem wybacz Panie ale
Datków na kościół nie skąpię o tym, ze mi pomożesz głośno trąbię
Panie może coś dla Ciebie znaczę korzę się ślimaczę
I błagam o Twoją dobroć
Zamień mi te dwie na jedną młodą
Z poważaniem Twój Bodzio
a kiedy odnajdę wszystkie słowa i na wszelkie sposoby wszystko opiszę, to znajdę jeszcze jedno i wykorzystam do cna,
poniedziałek, 7 lutego 2011
niedziela, 30 stycznia 2011
spacerkiem po lesie
Niby taki zwyczajny liść dębu, do tego uschnięty, ale tak mi się spodobał na tle starej jeszcze trawy i grzybków, że nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam fotkę :-) Wczoraj byłam na bardzo długim spacerze, choć przez te 3 godziny zapomniałam o wszystkich problemach, zajęciach codzienności. Cieszyłam się słońcem, które przyjemnie otulało twarz, śpiewem ptaków, które poczuły chyba już wiosnę :)
Nawet dzikie bazie się rozwijają, w powietrzu można już wyczuć pocieszające oznaki wiosny :) Świat jest piękny, tylko trzeba chcieć się w niego wsłuchać sercem :)
szczęścia suszony listek zajęczy
szukałam szczęścia
w księgach mądrości
- spało zasuszone
sięgnęłam po
skruszone
po żebrach parasola
po kroplach deszczu
wspięłam się po
spełnione
piątek, 14 stycznia 2011
za jakie grzechy...
za jakie grzechy
płci mojej cechy
*
nanoszę palcem na szybę
Nawet w pochmurny dzień
na niebie są gwiazdy
w szybie widzę ciebie
nos przytulam zimny z rozpaczy
jeśli przyjdziesz rozchucham
rozgrzeję
albo inaczej
otulisz mi nogi ciepłym pledem
mgiełkę palcem rozmażę
spłyną krople jak diamenty
przyjdź na szyi zawieś
szal od lat nietknięty
darowany w dobrej wierze
wieczorem chucham na szybę
tworzę cię z mojej prawdy
to nic że chmury wiszą nisko
za nimi zawsze świecą gwiazdy
wycieram okno
zostajesz bez twarzy
czy wrócisz jeszcze
tak kocham
o tobie marzyć
•Jeremi Przybora
zimowo
z okna po horyzont nic tylko pnie
gałęzie igły krzaki zbrojne w kolce
każdy znajomy szczegół skryty pod pierzyną śnieżną
nie wybawi przed potknięciem o wczorajszą rdzę
niezagrabionych liści
łyse głowy już nie błoto noszą
kryją się pod kożuchem
rudy punkt znieruchomiał na moment
i runął w przepaść pokręconych gałęzi
jakby myśli
w niedokończonym zdaniu
odsłaniają nagość wyrosłą z pnia starej lipy
zakorzeniła się na stałe pod moim oknem
zarzuca próchnem podwórko i przegania chmury
z mojego czoła szumem liści
i miodnym zapachem wabi dobre jutro
Zapadać w sen
skrzypią drzwi
z zziębniętych szczelin
przypływa światło i cieplej
rozjaśnia się pokój
opowiadasz o strudzonym dniu
nabierają wydźwięku nuty wypuszczone ze strun
oddalają obawy
nieruchomieje krajobraz za oknem
mrok bezładnie kładzie się po kątach
pamięć nagle ustaje i ciało ogarnia pustka
ciiiiii sza
ptak dobiera się do jadła....
było snieżnie, było źle, teraz siąpi jest jeszcze gorzej
ciągle narzekamy
Że mokro, że siąpi…?
…no i co z tego?
Nie wolno wątpić,
Niedługo będzie lepiej,
wiosna przyjdzie i będzie cieplej.
Mamy zimę,takie są prawa natury.
No więc uśmiechnij się i głowa do góry!
I prcz ze zwątpieniami
w beczkę śmiechu się tearz obracamy
smiejmy się od rana do nocy
i tańczmy jak wystzreleni z procy
Wszak karnawał z nami
bawmy się, bawmy się nawet śnieżynkami
Że mokro, że siąpi…?
…no i co z tego?
Nie wolno wątpić,
Niedługo będzie lepiej,
wiosna przyjdzie i będzie cieplej.
Mamy zimę,takie są prawa natury.
No więc uśmiechnij się i głowa do góry!
I prcz ze zwątpieniami
w beczkę śmiechu się tearz obracamy
smiejmy się od rana do nocy
i tańczmy jak wystzreleni z procy
Wszak karnawał z nami
bawmy się, bawmy się nawet śnieżynkami
piątek, 7 stycznia 2011
wpadłam na bloga, bo dziś zmarł Kolberger
Mój ulubiony Aktor, łezka się zakręciła w oku, był moim rocznikiem, blizniak...
Kiedy pokochasz swoje życie pochylisz głowę nad źdźbłem trawy piękno zewnętrzne i wewnętrzne stanie się jednym pięknem trwałym. W sercu zapłonie znicz miłości rozjaśni wszechświat czas i przestrzeń przybierze twarz nieskończoności. Ty znajdziesz w nim dla siebie miejsce.
*****A życie trzeba przyjąć zwyczajnie...narodziny i śmierć, zdrowie i chorobę, wyniesienie i poniżenie, uznanie i pogardę, towarzystwo i samotność, pochwałę i naganę, radość i smutek, imię i nazwisko, narodowość i religię, chleb i głód, przyjaźń i wrogość, miłość i nienawiść... Zwyczajnie, jak dzień i noc, jak lato i zimę. Tylko dziecku wydaje się, że coś je ominie..
Twoja nieobecność
kwiaty na wietrze są bardziej słone
niż łzy przez wiatr wysuszone
Tak boli Twoja nieobecność
zebrana w kącikach oczu
sumą wszystkich strachów
jest również łez niepokój
w szklanym ciętym pyle
kwiaty wody mają dosyć
rani serce wspomnień tyle
zapomnieć- nie sposób
cierpienie już nie Twoje!!!
Kiedy pokochasz swoje życie pochylisz głowę nad źdźbłem trawy piękno zewnętrzne i wewnętrzne stanie się jednym pięknem trwałym. W sercu zapłonie znicz miłości rozjaśni wszechświat czas i przestrzeń przybierze twarz nieskończoności. Ty znajdziesz w nim dla siebie miejsce.
*****A życie trzeba przyjąć zwyczajnie...narodziny i śmierć, zdrowie i chorobę, wyniesienie i poniżenie, uznanie i pogardę, towarzystwo i samotność, pochwałę i naganę, radość i smutek, imię i nazwisko, narodowość i religię, chleb i głód, przyjaźń i wrogość, miłość i nienawiść... Zwyczajnie, jak dzień i noc, jak lato i zimę. Tylko dziecku wydaje się, że coś je ominie..
Twoja nieobecność
kwiaty na wietrze są bardziej słone
niż łzy przez wiatr wysuszone
Tak boli Twoja nieobecność
zebrana w kącikach oczu
sumą wszystkich strachów
jest również łez niepokój
w szklanym ciętym pyle
kwiaty wody mają dosyć
rani serce wspomnień tyle
zapomnieć- nie sposób
cierpienie już nie Twoje!!!
i po świętach,
Minęły jak z bicza trzasł. Rodzinka była w komplecie. Moje kochane dzieciaki z Londyny jechały samochodem, żeby święta spędzić w domu. Były tylko dwa dni, A ja mam niedosyt ..
Tomek z ASią mieli bliżej, bo z Koszalina ale wszyscy odjechali razem w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia.
No cóż - takie życie, jak powiada moja czteroletnia wnusia- Kika:))
wigilia 2011
ubieranie się w prezenty :)))
Tomek z ASią mieli bliżej, bo z Koszalina ale wszyscy odjechali razem w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia.
No cóż - takie życie, jak powiada moja czteroletnia wnusia- Kika:))
wigilia 2011
ubieranie się w prezenty :)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)




