piątek, 30 kwietnia 2010

witam w przeddzień majowy



wierszem -wiosna

Samotnościom uśpionym w ramionach drzew
wykluwa się radość w rozgardiaszu ptasim,
otwarta na słońce tęsknota za
kwitła liliowo.

Mniszek słonecznie usposobiony,
niewinnie wabi goniących za niczym
- zwolnij, popatrz na nas - zdają się mówić barwne hiacynty.
Spod dzwonków pierwiosnków
Chopinem spływa na ziemię nieśmiały dźwięk
ukochanej melodii

Krecie domki stają się tarasami dla nóg przechodniów.
Sznurówki tańczą na wietrze wiążąc w pary zamiłowanie do wędrówek
i szepczą z czułością do dziurek od butów :
kocham świat!

--Miłego wykendu, tradycynie

czwartek, 29 kwietnia 2010

antidotum


Antidotum

nie jesteś moim antidotum
choć inaczej się zapowiadało
na samotność nie piszę wierszy
one trwają

czas odmierzany w krzywych literach
linijka po linijce znaczy więcej
niż zwykłe klepsydry

zapominam się modlić
kiedy wybieram z oczu piasek
nie lecą już łzy

podnoszę kolejny kamień

sobota, 24 kwietnia 2010

poszukiwanie bezpiecznej przystani


nawyk

wśród bezsennych zegarów marznę
a przecież wyobrażałam sobie że jesteś
od nakręcania czasu wśród śmiechu
piszemy na skórze gorące listy pragnąc zamieszkać w sobie

rzucamy płatki za siebie by nie wiedzieć do końca
dlaczego tak się dzieje że omijamy kołek w płocie
cupiąc na gałęzi jak bażanty samotnicy
w pociętym lustrze przeczucia odnotowują same straty
ciało drży przyjmuje obawy rzeki
podmywającej własny brzeg

płynę spojrzeniem wody do kwiatów
kolorowej poduszki zagubionej wśród samotności

nawykiem jest wspominanie

***
ból samotności

miłość różowieje na znak nocy
i robi się całkiem pąsowa po wszystkim
wtedy gdy ślepo wierzymy
we wszystko ma kolor czerwony
i kształt serca

wyłączeni z rzeczywistości doskonalimy świadomość
która poza wszelkimi normami
tłumi w sobie wady
a jedynie kształci obraz idealny

teraz wiem jak boli samotność

wróżki


zastanawiam się gdzie znikły wróżki
jeszcze wczoraj rozpuszczały czerwone
nici magii
dzisiaj dwie ręce do dyspozycji i coś się przewraca
od poniedziałku do piątku kolejny spadek ciśnienia

za plecami powietrze szczypie w kark
a przecież marzannom zdarto suknie
do słońca wystawiam twarz
i nawet nie wiem jak nazwać
pierwsze oznaki miłości
wypisane nierówno dłutem czasu

wszystko jest kłamstwem ustawionym na ołtarzu
bajek o ujędrniających balsamach
na duszę zabrakło ich jakoś
cała jestem kłamstwem
przychodzę i odchodzę kiedy mocniej wieje
szukam wróżek za oknem

czwartek, 22 kwietnia 2010

wiersze na dzień dobry

Chmury

wypinają się
przepychają
nadymają

wiatr
wyprasuje, przypasuje,
rozpędzi, rozgoni
w cztery świata strony.

chmury, jak morskie bałwany,
urządzą nam za to
cały tydzień lany

mnie wszystko jedno
jestem już
zalany


Bierność, apatia, czy to tam chcecie

na miękkim podłożu kwiecistej gnuśności
brzemienny nieistotnymi sprawami
wdzięczy się jegomość w skorupie zielony

cedząc z potoku wylewność słów wielu
szczelnie smaruje codzienność byleczym
przeciska się gnojnie przez dziurkę sznurówki

cudzymi słowami mężniejąc w sobie
wzorcami jakośtobędzie staje się
kameleonem wspólnej rzeczywistości

wtorek, 20 kwietnia 2010

Nowe w miejsce starego czyli porządki w szafach





Wpuściłam świeżego powietrza do moich moli w swetrach...
Czas najwyższy!.No cóż, lat ubywa a ciała przybywa,
ubrania na stosach, a nie do użytku.
Zawsze żal mi było wyrzucać, ale szafa pęka w szwach jak stary kostium kąpielowy.
Podjęłąm męską decyzję i oto stoją dwa olbrzymie wory.
Musze się ich pozbyć jak najszybciej, bo znowu zacznę grzebać, przerzucać i skurczy sie worek a napełni szafa,hehe
londyńska róża

poniedziałek, 19 kwietnia 2010