sobota, 24 kwietnia 2010

wróżki


zastanawiam się gdzie znikły wróżki
jeszcze wczoraj rozpuszczały czerwone
nici magii
dzisiaj dwie ręce do dyspozycji i coś się przewraca
od poniedziałku do piątku kolejny spadek ciśnienia

za plecami powietrze szczypie w kark
a przecież marzannom zdarto suknie
do słońca wystawiam twarz
i nawet nie wiem jak nazwać
pierwsze oznaki miłości
wypisane nierówno dłutem czasu

wszystko jest kłamstwem ustawionym na ołtarzu
bajek o ujędrniających balsamach
na duszę zabrakło ich jakoś
cała jestem kłamstwem
przychodzę i odchodzę kiedy mocniej wieje
szukam wróżek za oknem

czwartek, 22 kwietnia 2010

wiersze na dzień dobry

Chmury

wypinają się
przepychają
nadymają

wiatr
wyprasuje, przypasuje,
rozpędzi, rozgoni
w cztery świata strony.

chmury, jak morskie bałwany,
urządzą nam za to
cały tydzień lany

mnie wszystko jedno
jestem już
zalany


Bierność, apatia, czy to tam chcecie

na miękkim podłożu kwiecistej gnuśności
brzemienny nieistotnymi sprawami
wdzięczy się jegomość w skorupie zielony

cedząc z potoku wylewność słów wielu
szczelnie smaruje codzienność byleczym
przeciska się gnojnie przez dziurkę sznurówki

cudzymi słowami mężniejąc w sobie
wzorcami jakośtobędzie staje się
kameleonem wspólnej rzeczywistości

wtorek, 20 kwietnia 2010

Nowe w miejsce starego czyli porządki w szafach





Wpuściłam świeżego powietrza do moich moli w swetrach...
Czas najwyższy!.No cóż, lat ubywa a ciała przybywa,
ubrania na stosach, a nie do użytku.
Zawsze żal mi było wyrzucać, ale szafa pęka w szwach jak stary kostium kąpielowy.
Podjęłąm męską decyzję i oto stoją dwa olbrzymie wory.
Musze się ich pozbyć jak najszybciej, bo znowu zacznę grzebać, przerzucać i skurczy sie worek a napełni szafa,hehe
londyńska róża

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

wiosna w Regent's Park




z czaplami

widok z Grynicz z cyklu, moje podróże.



stałam na dwóch półkulach.... Tadeuszowi
Wyleciałam w obce słowa i własne myśli . Z dużymi oczami szłam przed siebie . Obok ty, zawsze omijasz nieistotne . Pokazujesz drogę wśród obcych. Wiedziałam .
Gdy wrócę, opowiem o domach i ogrodach z hortensjami , fuksjami, co nawet zimą mają kolor czerwony , o morzu odsłaniającym ukryte w skałkach muszle . wdeptywałam w piasek żółte liście moich kalendarzy . Pokażę fotografie i te wszystkie miejsca , którymi zachwycałam się pisząc: "szkoda że tego nie widzicie”.
Opowiem o tym, ile musiałeś znieść, by dźwigać osamotnienia . Czerwień kojarzyłeś z domem ojczystym . Teraz marzenia przybrały kształt znajomego punktu na mapie .
Zebrać wszystkie róże , usypać ścieżki powracającym ptakom, niech mają turkusowe albo pomarańczowe skrzydła , po drugiej stronie wymarzony dom . Wystarczy uchylić okna.

w Londynie, przejście pod Tamizą


przeszłam, a jakże, w tę i z powrotem

tragedia pod Smoleńskiem



trumna ze zwłokami Prezydenta spocznie na Wawelu

Wiadomość dosięgła mnie w LOndynie. W pierwszej chwili, szok zaskoczenie, że to jakaś pomyłka. NIEMOŻLIWE, żeby tyle osób zginęło. Taka tragedia nie zdarzyła się jeszcze w Polsce, żeby tylu rządowych osób zginęło z Parą Prezydencką na czele.
Zapisze się ten dzień czarnymi literami w historii Polski- CZARNA SOBOTA.
Lecieli do Katynia, uczcić pamięć pomordowanych,tymczasem sami ulegli katastrofie.
Zrządzenie losu? Przypadek?
Głupota? Kto zawinił, takie i inne pytania będą snuły się długi czas po głowach Polaków i nie tylko.....