a kiedy odnajdę wszystkie słowa
i na wszelkie sposoby wszystko
opiszę, to znajdę jeszcze jedno
i wykorzystam do cna,
sobota, 3 grudnia 2016
Kiedy zdarzy się taka magiczna chwila,
tak wyjątkowa,że dech zapiera,
trzeba na moment przystanąć ,
oczy przymknąć ; niech serce wchłonie jej urok ,
niech zapamięta...
pozwól
**
wtopić się w błękity i zielenie,
wspiąć na szczyty,
aż zadudni w naczyniach wzburzona
krew,
może zatrzymamy radość,
a powietrze zakipi z wilgoci,
nie ominiemy już żadnej godziny,
w żółknących krajobrazach,
wielką literą spiszemy siebie
***
***
otworzyłam pejzaż z szumiącym morzem ,
wiatrem lecącym od wydm ,
rozkrzyczały się płochliwe mewy ,
odciski na piasku zasypywał wiatru dym,
pokłosie lat zbieram nieodmiennie,
w dojrzałych barwach późnego lata ,
cicho szepczę modlitwy codzienne ,
w otwartych na przestrzał oknach plaży,
słońce zaciąga oblicze tiulem chmur ,
proszę o jeszcze jeden promień dnia,
rozświetlę swoją tęsknotę ,
w biurze rzeczy nie do odzyskania,
nie potrafię objąć myśli
o przenikaniu wody ,
kiedy pragnienie dusi
wypływają na powierzchnię
nierealności,
i co ma rzeczy
wpływ słońca na psychikę,
kiedy
w mroźnym powietrzu
włos się jeży
weź mnie za rękę ,
pójdziemy
ugory marzeń
obsiać ziarnem nadziei
Kiedy zdarzy się taka magiczna chwila,
tak wyjątkowa,że dech zapiera
trzeba na moment przystanąć ,
oczy przymknąć ;
niech serce wchłonie jej urok ,
niech zapamięta
tylko pień rozdarty straż trzyma nad zwłokami
dłonie
dotykają miejsc gdzie przelatywały mgły
wilgotne ciepło mieszało noc miękkim dźwiękiem
otaczającej wody
kiedy lata zaczynały opadać z kalendarza
szczyty w brązach tliły się na tle księżyca
zaczęła wyrastać
wśliznęła się w tożsamość
zdobyła status zasiedleńca
opanowała niezamieszkałe obszary
ratunkiem miała być szczepionka
pękły ramiona potężnego starca
z hukiem i krzykiem
ptactwa
próchnem płacze
zieloność wydeptana przez ludzkie myśli