sobota, 3 grudnia 2016


Kiedy zdarzy się taka magiczna chwila,
tak wyjątkowa,że dech zapiera,
trzeba na moment przystanąć ,
oczy przymknąć ; niech serce wchłonie jej urok ,
niech zapamięta...

czwartek, 1 grudnia 2016

po drugiej stronie ksieżyca: dla ciebie rozpaliłam niebo na zachodzie

dla ciebie rozpaliłam niebo na zachodzie


pozwól ** wtopić się w błękity i zielenie, wspiąć na szczyty, aż zadudni w naczyniach wzburzona krew, może zatrzymamy radość, a powietrze zakipi z wilgoci, nie ominiemy już żadnej godziny, w żółknących krajobrazach, wielką literą spiszemy siebie *** ***

z archiwum albumu letniego.


otworzyłam pejzaż z szumiącym morzem , wiatrem lecącym od wydm , rozkrzyczały się płochliwe mewy , odciski na piasku zasypywał wiatru dym, pokłosie lat zbieram nieodmiennie, w dojrzałych barwach późnego lata , cicho szepczę modlitwy codzienne , w otwartych na przestrzał oknach plaży, słońce zaciąga oblicze tiulem chmur , proszę o jeszcze jeden promień dnia, rozświetlę swoją tęsknotę , w biurze rzeczy nie do odzyskania,

ugory marzeń


nie potrafię objąć myśli o przenikaniu wody , kiedy pragnienie dusi wypływają na powierzchnię nierealności, i co ma rzeczy wpływ słońca na psychikę, kiedy w mroźnym powietrzu włos się jeży weź mnie za rękę , pójdziemy ugory marzeń obsiać ziarnem nadziei

magiczna chwila


Kiedy zdarzy się taka magiczna chwila, tak wyjątkowa,że dech zapiera trzeba na moment przystanąć , oczy przymknąć ; niech serce wchłonie jej urok , niech zapamięta

piątek, 21 marca 2014

przemijanie dotyka drzew


tylko pień rozdarty straż trzyma nad zwłokami dłonie dotykają miejsc gdzie przelatywały mgły wilgotne ciepło mieszało noc miękkim dźwiękiem otaczającej wody kiedy lata zaczynały opadać z kalendarza szczyty w brązach tliły się na tle księżyca zaczęła wyrastać wśliznęła się w tożsamość zdobyła status zasiedleńca opanowała niezamieszkałe obszary ratunkiem miała być szczepionka pękły ramiona potężnego starca z hukiem i krzykiem ptactwa próchnem płacze zieloność wydeptana przez ludzkie myśli