czwartek, 10 stycznia 2013

nadrabiam blogowe zaległości. NOWOROCZNE POSTANOWIENIA


J
Jak ten czas leci, jest już nowy rok, nowy miesiąc, przeżyliśmy koniec świata w wykonaniu Majów. Nie wierzyłam w te przepowiednie, to jeden Bóg iwe kiedy i jaki koniec nas czeka, ale ludzie robią wszystko , by ten koniec przybliżyć, niszczą ziemię różnymi sposobami, przyznam się szczerze, że też nie jestem bez grzechu, spalam śmieci w kotłowni, ale od teraz mówię STOP wszelkim tego typu zachowaniom. Śmieci do śmietnika!!!tO NA RAZIE najważniejsze postanowienie. Drugie, więcej czułości dla rodziny!!!
Trzecie, koniec z mrocznymi wizjami
skrzypią drzwi, z zziębniętych szczelin przypływa światło i cieplej rozjaśnia się pokój. opowiadasz o strudzonym dniu, nabierają wydźwięku nuty wypuszczone ze strun, głos oddala obawy, nieruchomieje krajobraz za oknem, mrok bezładnie kładzie się po kątach, pamięć nagle ustaje i ciało ogarnia pustka, ciiiiii sza

od jakiegoś czasu nie mogłam zalogować się na blogu, wkurzało mnie do tego stopnia, że się obraziłam na blogowanie i wkurza mnie to, że wiersze rozlewają się w prozę i nie pomaga składanie, wydziwianie, one i tak się prozują. Jaka jest przyczyna? Czy coś zle zaprojektowałam, nie umiem sobie poradzić z tym.
na pociechę wstawiam cudowne róże ukryte pod liściem, nie nakapie na nich deszcz, co prawda mnie łzy nie lecą z powodu tej niemożności poradzenia sobie ale co tam róża jest piękna.

niedziela, 25 listopada 2012

cokolwiek uczynię zamieni się nazawsze w to co uczyniłam.
Najpiękniejszym ze wszystkich darów tego świata jest każdy rozpoczynający się dzień i słońce wstające każdego poranka i zmierzch dający czas odpoczynku.I kot zaczajony i ptak przestraszony.

tak wyglądało niebo w sobotę listopadową Kiedy zdarzy się taka magiczna chwila, tak wyjątkowa,że dech zapiera trzeba na moment przystanąć , oczy przymknąć, niech serce wchłonie jej urok.

środa, 21 listopada 2012


może to przez ten punkt światła nad nami a może przez zabawę w oszukańca najpierw oczu potem uszu i karty rozdane oszukuj że dla mnie uwalniasz księżyc i kobierzec włosów rozczesuj kwieciście wszystkie srebrne chwile unieś kiedy nadejdzie czas w sen spokojny
Przytul do siebie psa. Czwarta. Codziennie budzi mnie suchość w gardle jakby jeże znalazły przystań. Ranek ciasno zapętla koronę rozczarowań na głowie opadłe liście w gąszczu nieprzespanych godzin.Ostatnio za dużo rozmyślam nad nadchodzącą zimą. Powiadają że koniec świata.Mój już skończył się. Wraz z obięciem włosów nie poznaję ciebie. Nie wiem jak blisko jesteś i jak daleko. Ile nieobecności jest w nas. Poczekam aż się przebudzisz. W najkrótszą noc w roku wyprostujesz drogi.Włosy odrosną znów zamieszkasz ze mną na siódmej górze winorośl puszcza pędy. Będę babcią. Pora na duży haust przebudzenia.

niedziela, 11 marca 2012