niedziela, 25 września 2011


Lady romantyczka

odczytywała wersy z rozrzuconych gałęzi
układała własny język z zasłyszanych słów
jakby była kimś w rodzaju poetki

kiedy wiatr podrywał i świstał do wtóru
nie słuchała pędziła za głosem wewnętrznym
za jaskółkami samochodami

teraz słucha jak rośnie trawa korzenie rozmawiają
wiatr smęci nad głową okrytą grubą pierzyną liści

nasza mała psina

piątek, 16 września 2011

moje wybrane dla 'myszki':))





ogrody zahukane

Jest taka tęsknota, co piszczy w trawie i taka bieda, co w kości zamknięta i takie sito, co smutki przesiewa .Jest takie serce co zawsze pamięta.

na pastwę suszy i zapomnienia
wydałam mój ogród

tu zbratał się z perzem bratek
zakorzenił mniszek dziewannę
pod płotem spokrzywił się rododendron
zakolczyła się róża z kasztanem

rojnik łodygę wystawił wyniośle
zamotała się z nim konwalia
tulipan płatki zatulił żałośnie
biedronkami zakwitła kalia

lipa tnie niebo suchym konarem
próchnieje od środka powoli
gołąb w gnieździe z kukułczym jajem
na przekór sąsiadom - swawoli

z radością wołając tiutiutirlitu
słowiki kwestują pod akacjami
z dobrą monetą czekają powrotu
ogród postać zmienia bez swojej pani





jesień nie przekupi zimy

Nie lubię kiedy ciepło
pod stopami kruszy się
wczorajszy dzień
odlatuje
w bocianich gniazdach
lato
zastyga
bąblami w kałużach

kasztan rozdziany
przy babie snujnej*
więdnie
w powietrzu nić ulotna
myśl o nieuchronności

nie lubię kiedy tak
wygubiasz się z ciepła





http://www.youtube.com/watch?v=6oq3GdPthC0&NR=1
MARK ASHLEY - You Are My Paradise (P)




natura, wcale nie taka martwa

a po tym ogniu, szmer łagodnego powiewu—z Biblii

rozłożyła się nie nasycona jeszcze
brązem i miodem pośród traw wysokich
pośród ziół wonnych pod niebieskim namiotem
wielką żółtą łapą głaskało ją słońce

a on kładł się na niej posuwiście miękko
pochłaniał aż cała zatopiła się
w cieniu dojrzewała żytem i jabłkami
winna czerwień ziemi


Herbatka pod dzikim winem


Lubię o tobie myśleć. Wyciągasz dwa fajansowe kubki.
Uderza zapach mięty, rumianku?
Czujesz?
Zapatrzyłeś się
na punkt bez widoku.
Jestem po drugiej stronie,
u siebie, zwinięta jak gazeta.
Czekam, aż przeczytasz. Wtedy
nie zaparzę ci ziółek Sojanowych.*

W jaskrawym świetle widać
bruzdy naszych przemijań.
Za oknem dziko tańczy wiatr, jakby chciał wyprostować
korzenie starych drzew wrośniętych w puste mieszkania.

Ty i ja. Wznoszenie i opadanie na falach oddechów. Było.
Mówiłeś,
miłość jest smutna, gdy nie jesteśmy jej pewni.

Miłość jest dzika. Jak stepowe konie.
Tego jestem pewna jak jazzu Tomasza Stańki
i ziółek z wiadomego źródła.




I co wy na to?

Najgorsza miłość długa, ale nie do końca - ks. Jan Twardowski

myślami w obłokach dłońmi na jawie
szukam ziół odpowiednich: bo pragnę
stokrotką być w butonierce
na twojej piersi
bryła fidiaszowych* zdolności

w sporyszu w nostrzyku w liściach paproci
ziele odnajdę co moce złe
za siódmą niewiedzę przegoni
z natury przewrotnej

a może tak lubczyk lub garść serdecznika
z rosą wieczorną w blasku księżyca
albo pięciornik z podagrycznikiem
jaskółcze ziele melisę z pokrzywą

a gdyby i to nie pomogło:
naparstnicy kropelkę liść oleandra
krwawnik i grzmotnik i szczawik zajęczy
serce przywrócone do miękkich przytuleń

* w starożytnej Grecji rzeźbiarz w kamieniu






w oddali...


słychać tajemne mruczenie lasu
melodie pulsują w skroniach. jesteś.
już jesień. winorośl kładzie się cieniem
na werandzie, drzewa płoną.

Nie muszę wędrować. tutaj wszędzie
blisko. tylko do siebie nie jesteśmy
zapisani między wersami. gamy
barw łamią pamięć. A ja już w bieli.

Szaleństwo doskonałe, wyczuwalne
myślisz że można je oswoić - jestem
zaczynam wierzyć ; nie jest za późno,
by nauczyć się przycinać dzikość winną.

środa, 14 września 2011

dlaczego nie poszłam wtedy na spacer,wyrzucam sobie

nie poleci za jaskółkami


to było tego popołudnia
kiedy z rękami zaciśniętymi zawisłam
na kosiarce uciekając przed deszczem
zamoczyłam podkoszulek i czoło
pod nogami zgrzytały kamienie
aż iskry rozpalały czerwień na twarzy
widziałam jak szła zapłakana z dzieckiem na ręku
a przed nią nie biegło stworzenie kudłate
coś tam pomyślałam, ale nie ważne
bo ona łkając wyznała najstraszniejszą rzecz
mała Lady już nie będzie bawić się z nami
nie pogoni za jaskółkami
gdzie, gdzie - mamrotałam pod nosem słowa puszczone z uwięzi

pojechałam dwukołowcem z koszem na ciało
ciepła była bezwładna i kilka kropel krwi zmieszanej z ziemią
zimno się zrobiło miejsce
na sklejone nogi
dziś na jej kudłatej głowie rosną lipy
moja mała psiana

czwartek, 8 września 2011

improwizacja

Nie trzeba być bogaczem, żeby ofiarować coś cennego
drugiemu człowiekowi : odrobinę czasu i uwagi.


Na szczytach



Przepełniona płynę
kanałami zmysłów do twojej wyobraźni
pęd krajobrazu dziki i gwałtowny
strzela ponad obłoki
że brakuje oczu tam
topisz białe płótna w podmuchu
wypuszczasz za okno
marnotrawią się w dużej przestrzeni.

Powiedz jak często
tłamsiłeś w soczewce
powietrza łunę wewnętrzną
pozwól pochylić się nad
garnuszkami rześkiego napoju
wspiąć na szczyt
wtopić się w błękity i zielenie
aż zadudni wzburzona krew.

Może zatrzymamy
radość o poranku powietrze zakipi z wilgoci.

Nie ominiemy już żadnej godziny
w żółknących krajobrazach
wielką literą rozpisywać będziemy
wdzięczność


II.

Na szczytach miłości

w pełni płynę przez galaktykę otoczenia
do centrum twoich źrenic
gdzie tłamsiłeś każdy powiew wiatru

może zatrzymamy
radość która wilgotnieje pomiędzy rzęsami

nie ominiemy już żadnej godziny w żółknących krajobrazach
wielką literą rozpiszemy siebie

tęsknotą


kiedy pada deszcz, wspominam



Zasłuchani w samotność


w uszach słuchawki
żadnej muzyki

monotonia z obrazem w tle
nie zmienia się świat
nad rzeczką
drzewa pochylone wiatrem
kamienie
na dnie tysiące
oczu
szafiry wschodzącego słońca
uwiecznione powrócą

w cztery kąty własnych myśli.



czy mnie już nie pamiętasz


słońce zachodzi zbyt szybko
mija miesiąc za miesiącem a każdy za krótki
zmrok kataryniarz już kręci gwiazdami
i nic przed nami
*

łąka obsypana perlistą rosą brylanci się na ptasich skrzydłach ukrytych w trawie
stokrotki kwitną jak kiedyś na Drawie wianki świętojankowe
chciałeś złapać światełko z jednego, rozpalić nić wspomnień
spłynęły z nurtem jak nasze tratwy przewiązane sitowiem
zostaliśmy wyrzuceni na drugi brzeg, skwierczącymi stopami
wygniatamy trawy w poszukiwaniu wonnego dzbana przygód

trawa nigdy nie umiera, potrafi czeka pod bielą na psalmy skowronkowe
umie prostować się, chować żaby i koraliki rosy nizać na nogi bocianie
umie ukołysać niemowlę wiosny, które zagubione w rozgardiaszu
budzącej się do życia przyrody, płacze melodią deszczowych kropli.




kwiaty zakwitną, znowu uniosą w pyłkach sakrament mijania
a my rozpłomienieni popłyniemy w brzęczący pszczołami sad,
w mleczach szukać będziemy spadających gwiazd
odnowimy nieczytelną czcionkę w starych kalendarzach
zapiszemy nas na nowo
uda nam się?


a może już nie pamiętasz nie zaprosisz do tańca
może nie popłyniemy
* na drugi brzeg słońca.

* – Janusz Pyziński






czwartek, 21 lipca 2011

spacer z Aleksandrem

 
Posted by Picasa
Olga przyjechała z Nkitką i Aleksem do nas na wakacje.
Bardzo się cieszę z tego powodu. Kocham tę moja synową litewską, kocham moje śliczne wnuki, tak ich mało , tęsknię bardzo, więc jaka radość, ze są ze mną!
Spacerujemy po olokicy, chodzimy nad jezioro, jest wspaniale, Odchudzanie pełną parą, i nire takie z przymusu, Bo spacer to najlepsza rzecz pod słoncem!!



KIka na drzewie




nad jeziorem.

:):)

ASia urodziła

Moja synowa Asia urodziła chłopczyka . Pamiętna data 23 czerwiec na sam dzień OJCA.
Tomek bardzo szczęśliwy, tak długo wyczekiwany syn!!!
Tomasz jest w Kosowie na misji, pojechał przy końcu czerwca na pół roku, kiedy wróci synek będzie czworakował:))nie pozna taty.
Chociaż Asia mówi, że widzą się codziennie na skypie, och jakie dobre czasy nastały...
technika idzie do przodu, gdzie to kiedyś, nawet telefonu nie było, kiedy Tadzio wyjechał do LOndynu 10 lat temu, musiałam chodzić do sąsiadki kiedy dzwonił, we wsi był tylko jeden telefon.
I pomysleć, ledwo 10 lat a takie zmiany.

Ulka- mama Asi zmieniła Tomkowi datę imienin, na 23 czerwca z 29 grudnia.Tomasz urodził się 29 grudnia i przyniósł sobie imię.Podobnie jego córka Roksanka urodzila się też 29 grudnia tylko 30 lat pozniej i też w poniedizałek tyle że 10 minut wcześniej, Tomasz za dwadzieścia pierwsza , a ona za dziesięć pierwsza, DOBRE, CO?


mały Adaś

to teraz mamy dwóch żaczków: Aleksandra i Adasia, prawie bliźniaki, jeden z kwietnia, drugi z czerwca:))



szczęśliwa babcia z dwoma wnukami na spacerze w Koszalinie. Pojechałyśmy z Olgą i dziećmi odwiedzić Asię.



 


Po raz kolejny odwiedził nas Filipo Testa z Londynu.Tadzia kolega.

Filipo przyjechał do naszego Siergieja neurochirurga "ruska" jak mawiamy na niego. Został po armi radzieckiej, nie chciał wracać do Rosji. BYł neurochirurgiem w szpitalu rosyjskim w Białogardzie. Teraz mieszka w Koszlinie. Wybudował sobie super chate, zaslużył na nią.

!!KIedy wojska się wycofywały, on został i prowadzi klinikę neurochirurgii, bardzo pomaga ludziom, Agnieszce mojej córce, uratował życie!!żaden lekarz, żaden szpital nie potrafili jej pomóc, a on tak. Usychała jej połowa ciała, ech, nie wracam do tego...
Filipo miał skręcony bark i wybite żebro, nastawił mu.Kiedy lekarze w Anglii, nie dawali mu szans na normalne życie, on mu pomógł.